Po wielu miesiącach oczekiwania, pojawiła się odpowiednia prognoza pogody na fale na Bałtyku. 30 lipca udało się rozegrać trzecią edycję zawodów surfingowych Softech Open. To wyjątkowe wydarzenie angażujące młodzież, amatorów surfingu i osoby, które dotychczas nie brały udziału w żadnych zawodach surfingowych. Softech Open to zawody wyłącznie na tzw. softboardach. Miękkie deski pozwalają na surfowaniu na mniejszych falach, a ponadto są bezpieczniejsze, dzięki czemu nawet najmłodsi mogą śmiało łapać fale.

Do zawodów zapisało się aż
40 zawodniczek i zawodników, w tym 6 Juniorów. Ostatecznie w kategorii Junior najlepszy
okazał się 12 letni Tomek Budziński, który przez cały dzień bardzo dobrze wybierał falę i pokazał, że surfing na miękkiej desce wcale nie jest nudny. Swoją drogą Tomek to obecny Mistrz Polski, który w zeszłym roku w pięknym stylu zwinął tytuł bardziej doświadczonemu
Kubie Kuzi. Drugie miejsce zajął debiutujący w zawodach
Karol Zysiński, który do samego końca starał się pokazać umiejętności zdobyte podczas wyjazdów do Portugalii. Trzecie miejsce zajęła
Jagoda Budzińska. Młodsza siostra zwycięskiego Tomka, mimo tego, że jeszcze poprzedniego dnia słabo się czuła, w ostatniej chwili zdecydowała się na start w zawodach.
Bałtyckie fale i piękna pogoda sprawiła, że Jagoda
cały dzień świetnie surfowała i pokazała, że w przyszłości na pewno będzie reprezentować Polskę na arenie
międzynarodowej.
Wśród dziewczyn walka trwała do samego końca finałowego pojedynku. Na prowadzenie szybko wysunęła się Marta Budzanowska, którą goniła młodsza Julia Szulik. Do końca nie było wiadomo, która zawodniczka będzie miała wyższą ocenę i stanie na najwyższym stopniu podium. Jedynie przypadek (lub nie) sprawił, że Marta złapała falę, na której już płynęła Julka. Sędziowie zarządzili interferencję, w związku z czym Marta straciła swoją najlepszą falę z punktacji. Taka sytuacja otworzyła drogę do zwycięstwa dla Julki. Trzecie miejsce zajęła Katarzyna Rakowiecka, która w spokojnym stylu pełnym gracji łapała długie falki i spokojnie brnęła do celu.

Chłopaki na zawodach
Softech Open zawsze pokazywali bardzo
wysoki poziom surfingu. Od zawsze zamysłem zawodów było spotkanie wszystkich
amatorów surfingu. Wykorzystanie tzw.
softboardów pozwala na rywalizację nawet jeśli zawodnicy są mniej doświadczonymi surferami, debiutującymi w zawodach surfingowych. Co ciekawe atmosfera rywalizacji podkręca ambicję i za każdym razem przekonujemy się, że nawet na miękkich deskach można naprawdę dobrze surfować.
Deski surfingowe Softech wykorzystywane przez cały dzień, złapały naprawdę dużo dobrych fal.
Wśród facetów od początku można było wyróżnić kilku faworytów. Tomek Budziński (bądź co bądź obecny Mistrz Polski), Johnny Golinczak, Bartek Walisko - każdy z nich surfował bardzo dobrze i wcale nie było widać, jakby deski softboard utrudniały im łapanie fal. Przez cały dzień Bałtyk serwował fale od 1 do 2 metrów, na których najlepsi potrafili wcisnąć po dwa lub trzy manewry. Tomek z reguły surfuje na Fuerteventura i dawno nie pływał na Bałtyku. Mimo to świetnie surfował. Cały dzień ostrzył sobie zęby na dwa tytuły - w Juniorach i w seniorach. Niestety w pewnym momencie oznaczało to popłynięcie dwóch heatów jeden po drugim i chyba w pewnym momencie zabrakło mu trochę siły w rękach. W ścisłym finale największa walka rozegrała się pomiędzy bałtyckimi wyjadaczami. Doświadczenie surfowania na Bałtyku było widać. To właśnie Johnny, Bartek i Filip najlepiej wybierali fale. W walce o pierwsze miejsce podium do końca nie było wiadomo kto wygra. Ostatecznie to Johnny złapał falę dnia gdzie posadził piękną kombinację cutbacka z małym snapem, rzucając wysoko spray. Tak jak obiecał - Johnny w finale wystąpił bez pianki, mimo że woda wcale nie była tak ciepła jak pod prysznicem.
Mamy najwięcej desek surfingowych
Słońce i fale to warunki wprost z Kalifornii. Rzadko kiedy można zobaczyć takie
połączenie nad polskim morzem. Środek wakacji to najlepszy czas na rozgrywanie zawodów surfingowych, ponieważ na półwyspie helskim jest dużo młodych surferów, dla których takie wydarzenie to okazja do sprawdzenia swoich umiejętności. Dodatkowo kontakt ze starszymi, bardziej doświadczonymi surferami to dobra lekcja wytrwałości i sportowego ducha, która na pewno przyda im się w przyszłości.
Czy uda się rozegrać zawody Softech Open vol. 4 w roku 2026? Mamy nadzieję, chociaż w głowie już kiełkują pomysły na nowy format zawodów. Tymczasem jeszcze raz dziękujemy wszystkim uczestnikom, kibicom i sponsorom za wsparcie. Dzięki Red Bull Polska, Coconaut, Surf People, Fundacja Ander, Vissla, Softech, FCS, Surf Ears i inni.
Planujesz podróż - chcesz surfować nad Bałtykiem?