Darmowa wysyłka do zamówień powyżej 500 PLN

Szukaj

Wyjazd na sztuczną falę The Wave - relacja

Kuba, 23 styczeń 2020
Wyjazd na sztuczną falę The Wave - relacja

W zeszłym roku, w listopadzie został otwarty nowy basen ze sztuczną falą w Anglii, a konkretniej w Bristolu. Projekt został oparty o najnowszą technologię Wavegarden the Cove, której przedsmak mogliśmy zobaczyć na mniejszym obiekcie testowym w krainie basków, gdzie Filipe Toledo łapał tuby i robił airy. Nie trzeba nas było dużo namawiać, żeby jak najszybciej tam pojechać i sprawdzić ten sztuczny swell. 

Pod koniec artykułu znajdziecie nasz film z The Wave, który nagrał i zmontował Daniel Dmytrów.

Początkowo byliśmy abstrakcyjnie zajarani. Wreszcie coś gdzie można łatwo i tanio dolecieć, z mocnym potencjałem na progres. Oczywiście na świecie jest już kilka basenów ze sztuczną falą. Będzie ich jeszcze więcej i to już niedługo! Jest oczywiście Rancho Kelly'ego - tylko do wynajęcia na wyłączność (sorry nie stać nas), jest Texas - daleko, jest Wavegarden w Kraju Basków, gdzie wpuszczają tylko VIPy, którymi jeszcze nie jesteśmy. Poza tym jest kilka obiektów w Australii, do której ciężko wyskoczyć na weekend i Surf Snowdonia, która z tego wszystkiego była najbardziej osiągalna.

Na The Wave w Bristolu nie tylko łatwiej wyskoczyć, ale dotychczas wszystkie materiały promocyjne jakie widzieliśmy pokazywały doskonałą falę do robienia postępów. Strome sekcje razem z małą tubą, do której praktycznie każdy może wjechać. Z czasem w sieci pojawiło się dużo filmów z różnych ustawień fali. Jedne wyglądające super, inne trochę gorzej, co chwilami wprowadzało w naszej grupie lekki niepokój. Na szczęście bilety i rezerwacje fali ogarnęliśmy szybciej niż zdążyliśmy pomyśleć, więc nie było odwrotu.

Na miejscu wszystko dosyć szybko się wyjaśniło. To była połowa stycznia, więc temperatura nie rozpieszczała. Stosunkowo płytki basen szybko się wychładza, więc temperatura wody wynosiła 3 stopnie. Nawet Bałtyk jest cieplejszy o tej porze roku. Na szczęście zabraliśmy ze sobą pełne wyposażenie neoprenowe - pianka z kapturem, rękawiczki 5mm i buty 7mm dały radę. 

Mieliśmy rezerwację na tzw. poziom advanced. Z brzegu fala na pierwszy rzut oka wyglądała średnio. Na szczęście z wody wygląda i czuje się to dużo lepiej. Falka ma kilka sekcji. Na początku drop, który jest bardzo dobrze skonfigurowany. (HAHA jak to brzmi) Wystarczy machnąć trzy razy rękami i już można wstawać, bo fala ma bardzo dużo mocy. Pierwsza sekcja jest dosyć stroma i duża, około 1,8-2 metry. Idealna na pierwszy manewr na pełnej mocy, o ile macie opanowane wstawanie na deskę do perfekcji i od razu przechodzicie do akcji. Następny jest tzw. łącznik, trochę wolniejszy, na którym trzeba podpomować. Po nim jest stabilna, stroma fala o wysokości około 1-1,2 metra, która w jednej sekcji delikatnie się tubuje. Na tej sekcji można na spokojnie wykonać 2-4 manewry, w zależności od tego co kto potrafi. Potem pozostaje zeskoczyć z deski i paddlować na koniec kolejki i tak w koło Macieju.

W trakcie godziny pływania fal jest pod dostatkiem. Nawet podczas najbardziej obłożonej godziny można było pływać na okrągło i jedynie nasza własna, nienajlepsza forma nas ograniczała. Niestety w pełnym, neoprenowym rynsztunku paddluje się nieco inaczej niż w boardshortach.

Na fali spędziliśmy dwa dni, z czego pierwszego pływaliśmy trzy godziny, a drugiego dwie. Pływaliśmy na lewej i prawej fali, podnosząc swoje umiejętności z każdą falą. Na wyjazd pojechał z nami Daniel Dmytrów, który dzielnie znosił kiepską pogodę i nagrywał nasze fale. Wieczorem zrobiliśmy sobie videoanalizę i drugiego dnia każdy mógł poprawić swoje błędy. W sumie najlepsi z nas złapali w dwa dni ponad 100 fal. Czy było warto? Zadajcie sobie pytanie, kiedy ostatnio złapaliście 20 fal w godzinę. No właśnie.

Podsumowując - po naszym dwudniowym wyjeździe wszyscy z siedmioosobowej grupy zgodnie stwierdziliśmy, że szukamy już okazji do powrotu. Filozoficzne rozkminki nad czystością sportu i zjednoczeniu z naturą w oceanie zostawiamy na chwile zadumy podczas długo już wyczekiwanego urlopu. Jeśli chodzi o progres i wyćwiczenie konkretnych ruchów i manewrów to the Wave jest po prostu sztosem.

Powoli szykujemy ofertę na Procamp na sztucznej fali z gościem specjalnym, która wyląduje na stronie już wkrótce! Zapraszamy wszystkich zainteresowanych podszkoleniem swoich umiejętności surfingowych.

pzdr
ekipa FCS Polska

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów

Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj