Vissla to kalifornijska marka surfingowa, założona przez ludzi, który byli związani z branżą od lat, ale mieli swój pomysł na surf markę z zajawą. Ekologiczne rozwiązania, niezależność, a także Mistrz Świata w teamie - dowiedz się więcej!
- dodano: 22-09-2026
- w kategorii Surf Blog
Vissla. Widzisz tę nazwę na desce, piance czy koszulce i pierwsza myśl brzmi: „O, polska marka, chyba od Wisły?". Nie – to jedna z ciekawszych amerykańskich marek surfingowych na rynku, założona przez człowieka, który wcześniej rządził Billabongiem, i to właśnie ona jako pierwsza wprowadziła zapięcie do pianek U-zip, które dziś kopiuje konkurencja. Do tego sponsoruje aktualnego mistrza świata w surfingu. Zbieramy wszystko, co warto wiedzieć o Vissli, w jednym miejscu.
Skąd ta nazwa i dlaczego to nie Wisła
Zbieżność z polską rzeką jest czysto przypadkowa – Vissla to marka założona w Kalifornii, bez żadnych polskich korzeni. Skojarzenie jest na tyle popularne, że regularnie pytają o to nawet nasi klienci w sklepie, więc raz na zawsze: to niezależna, amerykańska marka surfingowa. Bardzo byśmy chcieli, aby polski brand surfingowy wszedł na salony i mógł sobie pozwolić na Mistrza Świata w teamie, ale do tego nam jeszcze trochę potrzeba.
Historia: facet, który nie mógł kupić Billabonga, więc założył konkurencję
Za Vissla stoi Paul Naudé – Południowoafrykańczyk, w latach 70. zawodowy surfer (mistrz kraju, trzecie miejsce w Pipe Masters), później człowiek, który zbudował karierę w największych markach surfingowej branży: współtworzył magazyn Zigzag, prowadził licencję Gotchy w RPA, był wiceprezesem Gotcha USA, a w końcu prezesem Billabonga. Gdy w 2013 roku chciał wykupić podupadający wtedy Billabong, akcjonariusze się nie zgodzili. Zamiast się poddać, Naudé założył własną markę – Vissla – stawiając od początku na autentyczny, „wolny" surfing, blisko zawodników i ich stylu, zamiast korporacyjnego marketingu.
Ekologia, która nie jest tylko hasłem na metce
Vissla od 2013 roku konsekwentnie zamienia to, co inne branże wyrzucają, na surfingowy sprzęt: plastikowe butelki PET stają się elastycznym materiałem na boardshorty (Repreve – jedna para szortów to średnio 5–7 przerobionych butelek), bawełna w koszulkach Eco Tees jest uprawiana bez pestycydów i sztucznych nawozów, a nawet neopren w części pianek robiony jest na bazie wapienia zamiast ropy naftowej. Tkaniny farbowane są metodą garment dye, która zużywa mniej wody i energii, a produkcja odbywa się w fabrykach certyfikowanych przez bluesign – globalny standard odpowiedzialnej produkcji tekstyliów. To nie jest jedna „eko kolekcja" na pokaz – to sposób, w jaki marka robi rzeczy od ponad dekady.
U-ZIP – największa rewolucja w neoprenie ostatnich lat
Największa innowacja Vissla w piankach to zapięcie U-ZIP w linii New Seas. Zamiast klasycznego suwaka na plecach albo na piersi, U-ZIP biegnie od ramienia do ramienia – dzięki temu pianka otwiera się szeroko jak przy suwaku z tyłu (łatwo ją założyć i zdjąć), a jednocześnie po zapięciu trzyma ciepło tak dobrze jak suwak z przodu, bez żadnego twardego zamka ograniczającego ruchomość. Vissla wprowadziła to rozwiązanie jako pierwsza na rynku, a jego skuteczność najlepiej potwierdza fakt, że podobne, „bezszwowe" zapięcia zaczęły z czasem pojawiać się też u innych producentów pianek.
Natural Seas i certyfikat Ocena – pianka, która nie jest neoprenem
Jeszcze dalej idzie linia Natural Seas – to pianki, w których neoprenu po prostu nie ma. Zamiast niego Vissla używa materiału Ocena™ – naturalnego kauczuku z certyfikatem FSC, produkowanego z surowców roślinnych zamiast ropy naftowej, w fabrykach z certyfikatem bluesign. Efekt: ciepło, elastyczność i wytrzymałość na poziomie klasycznego neoprenu, ale przy dużo mniejszym śladzie węglowym i zerowym zużyciu paliw kopalnych do produkcji samej pianki. To pierwsza tego typu, w pełni bezneoprenowa kolekcja pianek na rynku zbudowana na tym materiale.
Yago Dora – mistrz świata w ekipie Vissli
Na początku 2026 roku Vissla podpisała kontrakt z Yago Dorą – Brazylijczykiem, który zdobył tytuł mistrza świata WSL w 2025 roku. Dora rozstał się z Volcomem po 14 latach współpracy, zaledwie kilka miesięcy po zdobyciu tytułu, i wybrał właśnie Visslę – niezależną, dużo mniejszą markę niż jego poprzedni sponsor. To mocny sygnał: najlepszy surfer na świecie postawił na markę, która stawia na surfingową kulturę i autentyczność zamiast czysto korporacyjnego podejścia.
Vissla - surf brand z charakterem
Bo to rzadkie połączenie: marka wciąż niezależna (nie należy do wielkiego koncernu), z prawdziwym, technicznym rodowodem w surfingu, która realnie eksperymentuje z materiałami, zamiast tylko naklejać „eco" na metkę – a przy tym ma w ekipie aktualnego mistrza świata. Dla kogoś, kto kojarzył Visslę wyłącznie z nazwą przypominającą polską rzekę, to zdecydowanie więcej, niż się wydawało.





